Blog > Komentarze do wpisu
Lider wciąż w Łodzi
Widzewiacy bez Marcina Robaka, zagrali najlepszy mecz od wielu miesięcy i po raz drugi w tym sezonie wygrali różnicą trzech bramek. W piątkowym spotkaniu Łukasza Merdę pokonali Mindaugas Panka i dwukrotnie Przemysław Oziębała. Obchodzący wczoraj urodziny Litwin także asystował przy drugim trafieniu "Oziego". Dzięki zwycięstwu odniesionemu nad Podbeskidziem, czerwono-biało-czerwoni utrzymali pozycję lidera rozgrywek I ligi. Podopieczni Pawła Janasa w tym sezonie mają do rozegrania jeszcze sześć spotkań.
 
Mecz z "Góralami" był dziesiątym z rzędu, w którym Widzewiacy nie przegrali. Cały czas można rzecz jasna narzekać na brak zgrania w poszczególnych formacjach jednak przy takiej skuteczności nie powinniśmy mieć problemów z wywalczeniem awansu do Ekstraklasy. Wczoraj z bardzo dobrej strony pokazali się wspomniany już Panka oraz Wojciech Jarmuż, który grał odważnie, ofensywnie i bardzo często odbierał piłki rywalom. Po podaniu wychowanka Jantaru Ustka, bramkę na początku drugiej połowy zdobył Przemysław Oziębała. Nieźle zagrał Piotr Stawarczyk jednak w formacji defensywnej brylował wczoraj Jarosław Bieniuk. Wygląda na to, że para stoperów Widzewa rozumie się bardzo dobrze i brak Ugo Ukaha w dwóch najbliższych spotkaniach nie będzie szczególnie odczuwalny.
 
Początek piątkowego meczu nie zapowiadał jednak tak szczęśliwego zakończenia: Widzewiacy jak zwykle w tym sezonie bardziej piłkę kopali niż w nią grali a kibice zajmowali się sobą, wydarzenia na boisku odbierając jako urozmaicenie wspólnej zabawy na trybunach. A wczoraj fani Widzewa pokazali, że potrafią bawić się doskonale. Nadspodziewanie aktywni byli kibice zgromadzeni na sektorze B, którzy jeszcze w pierwszej połowie zaintonowali "Lalolalo...Widzew", co spotkało się z szybką i ochoczą odpowiedzią "prostej". Podrażnieni takim obrotem spraw fanatycy spod zegara przyłączyli się do samowolnej akcji "niciarki" a w drugiej połowie meczu zaprosili do "rywalizacji" także trybunę krytą, sektory A6-A8 i rodzinny. Już od dawna nie było na naszym stadionie tak spontanicznego dopingu w wykonaniu wszystkich kibiców. No może prawie wszystkich ponieważ kilkudziesięcioosobowa grupa sympatyków Podbeskidzia z tylko sobie znanych  powodów odmówiła uczestnictwa w zabawie (drugi raz już ich nie zaprosimy). Szampańska atmosfera udzieliła się również piłkarzom, którzy wraz z upływem czasu grali coraz lepiej a po meczu urządzli sobie prawdziwą widzewską dzicz pod zegarem:). 
 
 
 
PS Czerwoną kartką w doliczonym czasie gry ukarany został Łukasz Masłowski ponieważ sędzia Musiał z Krakowa uznał, że symulowanie faulu w polu karnym przy wyniku 3:0 jest zachowaniem naturalnym.
 
 
Widzew - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0. Bramki: Mindaugas Panka 43, Przemysław Oziębała 52, 80.  Mielcarz, Bednar, Bieniuk, Stawarczyk, Lisowski, Budka (86, Masłowski 2x żk), Szymanek, Panka, Grzeszczyk (84, Miloseski), Jarmuż, żk (79, Sernas), Oziębała        
sobota, 02 maja 2009, quasi-nazi